Jak latać do Libanu?

Koniec monopolu MEA na loty do Libanu, czyli jak teraz latać do Libanu

Dla większości z nas linie lotnicze to po prostu biznes. Kupujesz bilet, wsiadasz, lecisz. Jednak w Libanie narodowy przewoźnik przez niemal sześć dekad był czymś znacznie większym – symbolem przetrwania, dumy i ciągłości państwa, które przetrwało niemal każdy możliwy kryzys. Teraz ta epoka oficjalnie dobiega końca.

Podczas gdy Europa liberalizowała swoje niebo już w latach 90., a Bliski Wschód w ostatnich dekadach zalała fala nowych, prężnych linii lotniczych, Liban pozostawał bastionem przeszłości. Przez 57 lat niebo nad Bejrutem należało do jednego gracza. Dlaczego ten monopol trwał tak długo i co jego koniec oznacza dla pasażerów oraz gigantycznej libańskiej diaspory?

Dziedzictwo lat 60., czyli jak MEA latało na przekór historii

Korzenie tej lotniczej rezerwacji sięgają 1969 roku. To wtedy państwo przyznało liniom Middle East Airlines (MEA) specjalne prawa. Miały one chronić narodowego przewoźnika i zapewnić stabilność w zapalnym regionie.

I trzeba przyznać – ta strategia przez lata zdawała egzamin. Zwolennicy monopolu mieli w ręku potężny argument: MEA stało się symbolem libańskiej niezniszczalności. Linie te nie przerwały działalności (lub błyskawicznie ją wznawiały) w obliczu:

  • Krwawej wojny domowej,
  • Izraelskich nalotów i konfliktów regionalnych,
  • Permanentnych kryzysów politycznych,
  • Katastrofalnej hiperinflacji i zapaści gospodarczej, w której libańska waluta straciła większość wartości, a PKB skurczył się o kilkadziesiąt procent.

Kiedy wszystko inne w kraju bankrutowało, samoloty z charakterystycznym cedrem na ogonie wciąż startowały z Bejrutu. Dla wielu Libańczyków był to dowód, że ich państwo wciąż istnieje.

Presja gigantycznej diaspory: 15 milionów powodów do zmian

Świat poszedł jednak do przodu, a utrzymywanie monopolu stało się dla mieszkańców uciążliwe. Brak lokalnej konkurencji oznaczał jedno: vysokie ceny biletów i ograniczoną siatkę połączeń. Najbardziej uderzało to w ludzi, dla których lotnictwo nie jest luksusem, a jedynym pomostem z domem.

Czy wiesz, że…? Liban posiada jedną z największych diaspor na świecie w stosunku do liczby ludności. Podczas gdy w samym kraju mieszka około 6 milionów ludzi, poza jego granicami (w Europie, obu Amerykach i krajach Zatoki Perskiej) żyje aż 15 milionów osób pochodzenia libańskiego!

Dla tych milionów ludzi podróże do Libanu to stały element życia – odwiedziny rodzin, interesy czy powroty z migracji zarobkowej. Otwarcie rynku na konkurencję to dla nich szansa na tańsze latanie i łatwiejszy kontakt z ojczyzną.

Koniec 57-letniego monopolu. Co dalej?

Wygaśnięcie wieloletniej umowy oznacza, że rząd w Bejrucie nie musi już sztucznie chronić MEA. Teoretycznie każdy podmiot z odpowiednim kapitałem może dziś ubiegać się o libański certyfikat przewoźnika (AOC).

Czy to oznacza, że jutro na lotnisku im. Rafika Haririego w Bejrucie zaroi się od nowych ogonów? Niekoniecznie. Przed nowymi graczami stoją potężne wyzwania:

  1. Bariera kapitałowa: Branża lotnicza jest potwornie droga i skomplikowana proceduralnie.
  2. Kryzys finansowy: Liban wciąż leczy rany po załamaniu finansowym z 2019 roku. Sektor bankowy leży, a zaufanie zagranicznych inwestorów jest ograniczone.

Ofensywa tanich linii? MEA ma plan: Fly Beirut

Największe nadzieje budzi segment low-costów. Dotychczas Libańczycy musieli polegać na budżetowych liniach z Turcji czy ZEA. Powstanie lokalnego, taniego przewoźnika mogłoby zrewolucjonizować ruch regionalny.

Co ciekawe, dotychczasowy monopolista nie zamierza czekać z założonymi rękami. MEA planuje… stworzyć własną konkurencję. Zapowiedziano powołanie budżetowej spółki-córki o nazwie Fly Beirut, która ma wystartować już w 2027 roku. Ma ona przejąć trasy regionalne oraz wybrane kierunki europejskie.

Nowa era, stare siły

Choć formalnie rynek jest otwarty, MEA nie odda korony bez walki. Przewoźnik ma potężne atuty:

  • Nowoczesną flotę opartą na Airbusach,
  • Doskonale rozpoznawalną globalnie markę,
  • Silną, wypracowaną przez dekady pozycję operacyjną na lotnisku w Bejrucie.

Historia innych rynków (choćby europejskiego, gdzie wejście Ryanaira czy Wizz Air zmusiło tradycyjnych gigantów do zmiany strategii) pokazuje jednak, że konkurencja ostatecznie zawsze wygrywa na korzyść pasażera. Zawsze warto sprawdzić turecki Pegasus Airline, potem A jet Airlines ale też na pewno Cyprus Airways! To jest prawdziwa oferta na tani lot do Libanu.

Zniesienie monopolu MEA to coś więcej niż news z rubryki ekonomicznej. To symboliczny krok Libanu w stronę modernizacji i normalności, na którą ten kraj i jego mieszkańcy czekają od lat.